Aktualnosci
Liderzy świętokrzyskiej agroturystyki
Najstarsze góry w Polsce, Góry Świętokrzyskie, są wspaniałym miejscem do rozwoju gospodarstw agroturystycznych. Wraz z Puszczą Jodłową, która znajduje się w Parku Narodowym stanowią one niezwykłą atrakcję turystyczną dla przyjeżdżających tu osób na wypoczynek. Słabą glebę, która jeszcze do niedawna stanowiła główne źródło utrzymania dla wielu mieszkańców położonych tu wiosek zrekompensowała matka natura niepowtarzalnym krajobrazem górskim, który swym pięknem urzeka niejednego turystę i to o każdej porze roku.
Rolników, którzy utrzymują się w tym regionie tylko z pracy na roli jest dziś jak na lekarstwo. I nie trudno się temu dziwić. Niska dochodowość z niewielkich gospodarstw rolnych zaczęła być rekompensowana innymi, alternatywnymi źródłami dochodu. Jednym z nich i to bardzo znaczącym jest agroturystyka, która od przeszło 15 lat z wielkim powodzeniem rozwija się w Górach Świętokrzyskich.
Krętą, asfaltową drogą jedziemy do gospodarstwa agroturystycznego położnego we wsi Grabków w powiecie starachowickim. Po jednej i drugiej stronie szosy rozciąga się przed nami piękny krajobraz Gór Świętokrzyskich poprzecinanych lasami, podzielonych polami, na których w sierpniowym słońcu lekko falują złote kłosy dojrzałych zbóż.
Tuż za wioską, skręcamy w lewo, w polną, wąską drogę prowadzącą do gospodarstwa agroturystycznego o wdzięcznej nazwie „Świerkowe wzgórze”. Po przejechaniu paruset metrów zatrzymujemy się przed bardzo ładnie utrzymanym domem otoczonym z jednej strony ciekawie zaprojektowanym mini ogrodem z niewielką altaną przypominającą swą architekturą budowle drewniane z dalekich Chin czy Japonii, a z drugiej strony, od północy znajdującym się tu dużym placem zabudowanym budynkami gospodarczymi, z urządzonym placem zabaw dla dzieci, obok którego znalazło się także miejsce na ognisko.
Ze wzgórza, na którym kilka lat temu zbudowany został dom, rozciąga się wspaniały widok na góry porośnięte starym, jodłowym i świerkowym lasem.
Na powitanie nas wychodzi sama gospodyni pani Jolanta Dąbrowska. Ta szczupła, średniego wzrostu, o miłej powierzchności brunetka wita nas bardzo serdecznie. Od razu zaprasza do środka. Jak zwykle, miłej gospodyni towarzyszy brązowy jamnik wabiący się Bandzior. Wbrew nazwie i jego naturze jest to bardzo przyjaźnie nastawiony do gości piesek, który ani na krok nie opuszcza swojej pani.
Zwiedzanie domu zaczynamy od wielkiego salonu i od wypicia filiżanki dobrej kawy. Salon zaprojektowany jest z dużym gustem i w ciekawej tonacji kolorów. Przeważa brąz i beż. Znaczące miejsce zajmuje ładnie wkomponowany w północną ścianę salonu kominek, obok którego we wnęce stoi pokaźnych rozmiarów telewizor.
Po drugiej stronie salonu znajdują się drzwi balkonowe i duże okno z widokiem na ogród. Od strony zachodniej, tuż przy oknie, stoi stolik i dwa fotele, a w centralnym miejscu, mniej więcej pośrodku salonu duża kanapa z ławą. Podłoga, na której stoją przy ścianie dwa pokaźnych rozmiarów fotele ułożona jest z płytek w kolorze ciepłego brązu. Wszystko to sprawia, że w salonie można czuć się ciepło i przyjemnie.
Przesympatyczna gospodyni prowadzi nas na piętro, na które wiodą drewniane schody. Pokazuje pokoje i apartament. Urządzenie pokoi prezentuje bardzo przyzwoity standard. Wszędzie jest czysto, miło i przytulnie. Widać, że gospodyni dba o porządek i wystrój domu. Widać to nie tylko w pokojach wczasowiczów i w łazienkach, które urządzone są z dużym smakiem, ale także w nowoczesnej kuchni, w której przyrządza się dla turystów smaczne dania.
Pomimo swojej nowoczesności w części domu zachowany został wystrój typowo wiejski. Dowodem na to jest jadalnia, która przypomina wiejską izbę . To właśnie w niej znajduje się doskonale wkomponowana w otoczenie atrapa pieca do pieczenia chleba i kuchnia węglowa.
Z jadalni przechodzimy do piwnicy, w której gospodyni urządziła drink bar, w którym serwowany jest różnego rodzaju alkohol i drinki. Ciekawie zaprojektowany bar świetnie harmonizuje z całym otoczeniem.
Centralnym meblem jest stół bilardowy, z którego goście korzystać mogą bez ograniczeń. Całości tego bardzo ciekawego wystroju dopełnia nastrojowe światło. Wszystko to sprawia, że goście mają idealne warunki do relaksu i odpoczynku przy dźwiękach dobrej muzyki.
Tak oto pokrótce w paru zdaniach można opisać dom, w którym stworzono idealne wręcz warunki do odpoczynku i pełnego relaksu. Nic więc dziwnego, że odpoczywający w gospodarstwie agroturystycznym „Świerkowe wzgórze” wczasowicze czują się jak u siebie w domu.
-Staram się robić wszystko, aby moi goście byli zadowoleni z wypoczynku w naszym gospodarstwie – mówi Jolanta Dąbrowska. – Wielką zaletą naszego gospodarstwa jest to, że usytuowane jest ono u samego podnóża Gór Świętokrzyskich, gór porośniętych wspaniałą i majestatyczną Puszczą Jodłową. Koło naszego domu zieleni się młody zagajnik pełen świerków, modrzewi i brzóz. Jeśli wyjrzymy przez okno od strony południowej zobaczymy niezwykłą panoramę Pasma Łysogórskiego.
Jak mówi pani Jolanta szczególnie piękne są wieczory. Wieczorem można zasiąść na tarasie i słuchając rechotu żab czy później grania świerszczy podziwiać zachodzące słońce, które powoli, znikając z horyzontu układa się do snu za Miejską Górą.
Świerkowe Wzgórza to miejsce, w którym czas płynie bardzo wolno, niczym leniwa rzeka, a świat nabiera tu wspaniałych barw, barw polnych kwiatów. To właśnie tutaj, w samym sercu regionu świętokrzyskiego pani Jolanta stworzyła wraz z przyrodą idealne warunki do wypoczynku. Przyroda to czyste, rześkie powietrze, poranna rosa, mnóstwo grzybów i jagód w pobliskim lesie, śpiewy ptaków, szum drzew i niczym nieokiełznana swoboda. Do swojej dyspozycji amatorzy wycieczek po okolicy mają górskie rowery, z których do woli można korzystać.
Gospodarstwo agroturystyczne „Świerkowe wzgórze” jak już wcześniej wspomnieliśmy dysponuje wygodnym i przyjemnym noclegiem. Oferuje całodzienne wyżywienie oparte, co ważne, na zdrowej, wiejskiej żywności i mnóstwo rozrywek. Do dyspozycji turystów jest 14 miejsc noclegowych w dwu i trzyosobowych pokojach. Dom otoczony jest hektarową działką, na której znajdują się altany, plac zabaw dla dzieci, boisko do piłki siatkowej i prywatny lasek.
Działalność gospodarstwa jest całoroczna, co oznacza, że przez cały rok dom pozostaje do dyspozycji gości. Na brak wczasowiczów pani Jolanta nie narzeka. Ostatnio swój udział zapowiedzieli Japończycy. Na pytanie, w czym należy upatrywać sukcesu? gospodyni odpowiada – W miłym usposobieniu, okazanej gościnności i w wielkiej serdeczności. Należy umieć słuchać i reagować na prośby gości. Bo gość zadowolony z wypoczynku jest najlepszą naszą reklamą. Mamy takich, co każdego roku do nas przyjeżdżają, aby tu w pełni odpocząć i nabrać sił do pracy.
Tymczasem opuszczamy gościnne progi tego domu i kierujemy się w dalszą drogę, tym razem do malowniczej, „zapomnianej przez Boga i ludzi” wioski Kapkazy w gminie Bodzentyn, w której swoją prawdziwą oazę sztuki założyli kieleccy artyści Ewa Skowerska i Mariusz Kosmalski.
Jedziemy w kierunku Bodzentyna. Po minięciu miasteczka i przejechaniu jeszcze kilku dobrych kilometrów skręcamy w lewo i jak za pociągnięciem czarodziejskiej różdżki przenosimy się do innego świata, w pierwsze lata dwudziestego wieku.
Tuż za ostrym zakrętem dobra jak do tej pory asfaltowa szosa nagle się urywa i wjeżdżamy na drogę, która już nie jest taka komfortowa ale utwardzona.
Po 1-2 kilometrach wjeżdżamy do wsi Kapkazy. Na samym skraju wioski skręcamy w lewo i polną dróżką wjeżdżamy do starego sadu, który otacza starą zagrodę. Samochód zostawiamy pod leciwą, okazałą jabłonią i przez starą wiejską furtkę wchodzimy na chłopskie, wielkie podwórze.
Od razu odnosimy wrażenie jakbyśmy cofnęli się w czasie o dobre sto lat. Przed nami stary, ale zbudowany już z cegły, kryty gontem dom. Tuż obok niego pokaźnych rozmiarów stodoła, która ongiś służyła jako typowy spichlerz zbożowy, a dziś pełni rolę obiektu twórczego z prawdziwą sceną teatralną i warsztatami artystycznymi. Naprzeciw domu, po drugiej stronie obejścia gospodarczego stoi budynek, który ileś tam lat temu pełnił rolę obory. Dziś w tym budynku znajduje się warsztat garncarski z piecem do wypalania wyrobów pracy twórców. Na długim, prostym stole stojącym na samym środku znajdują się liczne wyroby ceramiczne. Są garnki, dzbanki, garnuszki, imbryki i różnego rodzaju figury. Na półkach zamocowanych na wszystkich nieomal ścianach stoją przepięknie wykonane wyroby z gliny, efekt pracy organizowanych tu warsztatów.
Wita nas pani Ewa. Dziś wraz z dwoma młodymi uczennicami Liceum Plastycznego w Kielcach pracuje nad wypalaniem kolejnych wyrobów ceramicznych. W pomieszczeniu warsztatowym pracuje inny z kolei artysta. Pana Mariusza zastajemy przy heblowaniu długiej tyki, która ma służyć jako jeden z elementów powstającej pracy artystycznej. Część tego dzieła podziwiać już można na podwórzu. Rozglądając się po obejściu w oczy rzuca się duży dzban z wypalonej gliny, który niczym tajemniczy strażnik strzeże wejścia do warsztatu.
Ewa i Mariusz od dwunastu lat mieszkają w Kapkazach w Górach Świętokrzyskich. Kupili tu dom i odremontowali. Zrobili to z myślą o utworzeniu w tym miejscu pracowni ceramiczno-malarskiej i galerii sztuki.
-Wymarzonego dla nas domu szukaliśmy ponad trzy lata – opowiada pani Ewa. –Jeździliśmy po całym nieomal województwie. Szukaliśmy czegoś dla nas bardzo interesującego. Wysiłek opłacił się. Wymarzone przez nas miejsce znaleźliśmy właśnie tu, w Wiączce Kapkazy w gminie Bodzentyn. Urzekło nas to miejsce swoim niepowtarzalnym pięknem i prostotą. Nawet to, że do najbliższego przystanku autobusowego było 5 kilometrów nie zniechęciło nas. Wraz z dwójką małych dzieci zdecydowaliśmy się zamieszkać w tej cichej, starej zagrodzie. W miejscu, gdzie zimą trudno dojechać.
Po zagospodarowaniu się postanowili założyć Szkołę Wrażliwości, poprowadzić warsztaty teatralne i muzyczne, organizować plenery malarskie oraz stworzyć pracownię ceramiczną. A z czasem zmienić otoczenie. Zadbali o piękny stary ogród tak aby nie stracił on swojej pierwotnej dzikości oraz zdecydowali się na poprowadzenie gospodarstwa agroturystycznego, jedynego w swym rodzaju.
Decyzja o utworzeniu gospodarstwa agroturystycznego spowodować musiała liczne zmiany w otoczeniu. Pan Mariusz ciągle coś zmienia. Co nóż rodzą się nowe pomysły powodujące ciągłe zmiany. -To taka niespokojna artystyczna dusza – żartuje pani Ewa.. Dom ulega ciągłym zmianom. Jest remontowany i rozbudowywany. Pokoje przygotowywane są pod potrzeby turystów i wczasowiczów. Powstały nowe pokoje i jadalnia dla gości. Jednym z licznych obowiązków gospodarza jest dbanie o estetyczny wygląd trawnika w stylu angielskim. Obowiązkiem gospodyni jest zajmowanie się przydomowym ogrodem.
Od pewnego już czasu sympatyczni gospodarze prowadzą warsztaty dobrego smaku i laboratorium swojskiego smaku. Wypiekają swojski, wiejski chleb, zbierają zioła. Jednym słowem promują zdrowy styl życia i powrót do matki natury.
-Staramy się być jak najbardziej użyteczni i aktywni przez cały nieomal rok – mówi pani Ewa. – Zimą zajmujemy się głównie ceramiką, wytwarzamy przedmioty użytkowe, piece, bary, dzbany, a latem zapraszamy ludzi i wspólnie pracujemy na polu muzyki i sztuki. W swojej działalności nie są osamotnieni. Pomagają im dwaj dorośli już synowie, Szymon i Maciej, którzy studiują i tak jak rodzice nade wszystko chwalą sobie piękno wsi i wiejski styl życia.
-Nie każdy może sobie pozwolić na dokonanie takiego wyboru jakiego my dokonaliśmy – opowiada pani Ewa. – W tym wyborze dopomógł nam fakt, że oboje mamy wolny zawód, że nie musimy osiem godzin przesiedzieć za biurkiem. Czujemy się wolni, niczym nie skrępowani. To bardzo ważne.
Szkoła Wrażliwości w pewnym sensie określa styl życia obojga artystów. Jak mówią najbardziej zależy im na przeżywaniu codzienności, duchowych poszukiwań, odnajdowaniu w sobie pewnych doznań i subtelności. Są wrażliwi i tej wrażliwości szukają u innych. Bardzo chcieliby aby ich dom, całe jego otoczenie emanowało dobrą energią i pewnym ciepłem przyciągającym swą atmosferą i niepowtarzalnym klimatem wielu artystów. Dom ich i całe jego otoczenie to magiczne miejsce, to prawdziwy raj na ziemi.
Wracając do Bodzentyna mijamy wieś o nazwie Wiącka. Przy samej trasie stoi okazały tradycyjny wiejski dom, z charakterystycznym drewnianym gankiem. Obok domu stoi wysokie drzewo, a na nim bocianie gniazdo. To właśnie od niego gospodarstwo agroturystyczne Teresy i Adama Barwickich przyjęło nazwę „Pod bocianim gniazdem”. To tu każdy, komu potrzeba chwil wytchnienia, zwolnienia tempa życia i pracy, małej ucieczki od codzienności, ukojenia w ciszy, przestrzeni pól i łąk, widoku wzgórz i lasów, wędrówek po górskich szlakach, może znaleźć to wszystko.
Przemili gospodarze oddają do dyspozycji swoim gościom dwa wolnostojące drewniane domki w sezonie letnim, każdy z węzłem sanitarnym oraz pokoje gościnne w całorocznym domu. Jeden z domków jest 3 osobowy, drugi domek ma 12 miejsc noclegowych.
Jest to gospodarstwo w pełni ekologiczne, jako jedno z pierwszych w województwie świętokrzyskim uzyskało certyfikat produkcji ekologicznej, wielokierunkowe, zaliczane do jednych z największych w tej okolicy. Można tu podpatrzeć wszystkie prace gospodarskie. Szczególnie dużą atrakcją dla rodzin z dziećmi są gospodarskie zwierzęta. Można nauczyć się dojenia krów, pogłaskać świnkę czy nakarmić ptactwo domowe, a także wziąć udział w pracach polowych.
Specjalnością pani Teresy są przetwory z ekologicznych warzyw i owoców oraz napoje, a pana Adama różnego rodzaju nalewki. Gospodarze specjalizują się także w zbieraniu ziół, których w Górach Świętokrzyskich jest pod dostatkiem i w zbieraniu dziko rosnących owoców, z których powstają wspaniałe, o niepowtarzalnym smaku i zapachu napoje i nalewki. Wiedzą tą państwo Barwiccy zawsze chętnie dzielą się ze swoimi gośćmi.
Pisząc o tym bardzo ciekawym gospodarstwie agroturystycznym nie sposób nie wspomnieć o tym, że pani Teresa słynie w całej okolicy z przepysznych dań wegetariańskich i wegańskich. Dla przykładu jednym z tego rodzaju dań są smaczne kotlety z pokrzyw, pasztet z selera, kluski ziemniaczane z grzybami czy zupa z lebiody. Kuchnia pani Teresy znana jest z serwowania dań staropolskich.
Wizytówką gospodarstwa jest niewątpliwie kwas burakowy przygotowany według staropolskiej receptury, panaceum na wszelkie dolegliwości. Kwas ten skutecznie zapobiega nowotworom. O jego niezwykłym wręcz działaniu świadczy najlepiej fakt, że znajduje się na Liście Produktów Tradycyjnych.
W tej samej gminie odwiedzić możemy kolejne gospodarstwo agroturystyczne Państwa Adolfa, Zofii i Rafała Kudlińskich. Gospodarstwo to znajduje się we wsi Orzechówka w gminie Bodzentyn.
Mili gospodarze oddają do dyspozycji swoich gości 3 i 4-osobowe pokoje w dwóch domach. Pobyt w gościnnych progach rodziny Kudlińskich obejmuje nocleg i całodzienne wyżywienie. Niewątpliwą atrakcją są serwowane przez gospodarzy specjały kuchni świętokrzyskiej, lwowskiej i włoskiej. Produkty do ich przygotowania pochodzą z własnego gospodarstwa ekologicznego. Posiłki podawane są w przytulnej jadalni.
Bardzo atrakcyjne położenie gospodarstwa agroturystycznego gwarantuje wypoczywającym w nim turystom ciszę i spokój w otoczeniu bogatej zieleni i sadu z wieloma gatunkami drzew.
Gospodarz, pan Adolf posiada liczne zdolności, którymi chętnie dzieli się z wczasowiczami. Prowadzi zajęcia kowalskie, na których można stworzyć replikę średniowiecznego miecza lub włóczni. Osoby zainteresowane zielarstwem mogą pogłębiać swoją wiedzę na temat zbierania, suszenia i właściwości poszczególnych roślin zielarskich.
Do niewątpliwych atrakcji w tym gospodarstwie należy znajdująca się w nim warownia, w której zorganizowano wystawę siekier i toporów. Poza tym gospodarze słyną z produkcji eliksiru ziołowego o nazwie „Ćmaga świętokrzyska” Eliksir ten produkowany jest w tej rodzinie od 1830 roku. Jego niewątpliwe zalety docenione zostały na Międzynarodowych Targach Rolniczych Polagra. Produkt ten zajął drugie miejsce wśród prezentowanych na wystawie produktów regionalnych.
Dużo można by pisać i mówić o tym niewątpliwe bardzo ciekawym gospodarstwie agroturystycznym, w którym stworzono warunki do jak najlepszego wypoczynku. Do jednych z wielu atrakcji, o których należałoby wspomnieć należą m.in. łowienie ryb we własnym stawie, jazda konna, organizowanie wycieczek krajoznawczych i….niekonwencjonalne leczenie. Goście o słabym zdrowiu mają okazję podbudować swoją kondycję psychiczną i fizyczną w leczniczej piramidzie zbudowanej dokładnie na wzór egipskich budowli tego typu. Dla osób o silnych nerwach gospodarze proponują przechadzkę po rozżarzonych węglach.
Odwiedziliśmy niektóre tylko z gospodarstw agroturystycznych położonych w regionie świętokrzyskim, aby naocznie przekonać się co one oferują swoim wczasowiczom, jakie atrakcje czekają na wypoczywających w nich turystów, jak wygląda oferta noclegowa i w ogóle jaki standard gospodarze oferują swoim klientom.
Jedno jest pewne. Z każdym rokiem poprawia się standard i jakość świadczonych usług. Widać to nie tylko po coraz to nowych inwestycjach, ale także po coraz to bogatszej ofercie programowej, w której nie brakuje wielu, bardzo ciekawych atrakcji. Właściciele gospodarstw agroturystycznych prześcigają się wręcz w pomysłach, aby zainteresować i przyciągnąć turystów i z myślą o nich proponować szereg ciekawych, nieraz nietypowych atrakcji, o których już mieliśmy okazję wspomnieć.
Działalność gospodarstwa agroturystycznego to nie tylko źródło zarobkowania dla mieszkańców wsi i miejsce wypoczynku dla osób mieszkających w mieście. To promocja danego regionu, to tradycja i kultura ludowa oraz nasza historia, to jednym słowem powrót do polskiej, pięknej i bogatej spuścizny naszych przodków. To często odnajdywanie naszych korzeni i poznawanie tego, co przez ostatnie pięćdziesiąt lat zostało zapomniane.
Odwiedziliśmy kilka gospodarstw agroturystycznych położnych w samym sercu pięknych Gór Świętokrzyskich. A przecież warto i należy odwiedzić także inne, równie ciekawe gospodarstwa położone w województwie świętokrzyskim takie chociażby jak: gospodarstwo Leszka Trębacza z Ciekot, które specjalizuje się w organizowaniu biesiad i imprez obfitujących w tradycyjne świętokrzyskie dania i zwyczaje, gospodarstwo agroturystyczne państwa Marii i Franciszka Michalskich w Śladkowie Małym, które jest dwukrotnym laureatem konkursu na najlepsze gospodarstwo agroturystyczne w województwie świętokrzyskim czy gospodarstwa agroturystyczne położone nad Zalewem Chańcza, w tym gospodarstwo Krystyny i Tadeusza Kubackich ze wsi Korytnica. Nie sposób także nie wspomnieć o gospodarstwie agroturystycznym Piotra Jankowskiego ze wsi Podmarzysz w gminie Daleszyce czy Zdzisława Pniewskiego ze wsi Korzenno w gminie Raków oraz wielu innych, których tu nie wymieniono a zasługują na wyróżnienie i „odkrycie”, do czego zachęcamy czytelników.
Mamy nadzieję, że już wkrótce będzie okazja aby odwiedzić te gospodarstwa i napisać o nich, bo naprawdę warto. To prawdziwi liderzy gospodarstw agroturystycznych województwa świętokrzyskiego.